W Internecie nic nie trwa wiecznie. Może za wyjątkiem najbardziej kompromitujących materiałów, które wykazują złośliwe tendencje, by powracać ze zdwojoną siłą, niejedno życie wywracając do góry nogami. Ale nie o tym… Każda strona internetowa po jakimś czasie wymagać zaczyna aktualizacji. Może to być aktualizacja treści, dostosowanie szaty graficznej, przygotowanie specjalnych – na przykład świątecznych – motywów czy cokolwiek innego. Niemniej jednak, jest to zazwyczaj jednocześnie moment, w którym pojawiają się wszystkie możliwe problemy. Na jaw wychodzą wszystkie fuszerki i “autorskie rozwiązania wątpliwej jakości”, które w przypływie natchnienia zechciał zastosować projektant. Okazuje się nagle, że wystarczy nieznacznie nawet zmodyfikować zawartość strony, by kolumny rozpłynęły się po całym ekranie, czcionki zgubiły polskie znaki, a menu – zamiast wisieć dumnie u góry – kryło się wstydliwie poniżej stopki. Projektanci stron internetowych mają swoje grzeszki, ale nierzadko to nie oni są jedynymi winnymi, próbując jak najlepiej dostosować przygotowywany projekt do wymagań zamawiającego. Czasem po prostu niektórych rzeczy nie da się wykonać zgodnie z prawidłami sztuki, a ponieważ klient nalega (płaci – wymaga), trzeba nagiąć reguły. Konsekwencje, choć – oczywiście – nie zawsze bolesne, przejawiają się zazwyczaj koniecznością poświęcenia ogromnej ilości czasu na nawet najdrobniejsze modyfikacje, o aktualizacjach nawet nie wspominając. I choć można tego uniknąć, czasem jest to ryzyko, na które decydujemy się najzupełniej świadomie.
W przypadku każdej witryny niezwykle istotne jest, aby móc później wprowadzać niezbędne modyfikacje i poprawki. Już na etapie projektowania strony internetowej uwzględnić trzeba przyszłą funkcjonalność w tym względzie. Czego więc należy unikać? Przede wszystkim skomplikowanych algorytmów sklejanych metodą “a nuż się uda”. To nigdy nie prowadzi do niczego dobrego, bowiem nawet jeżeli teraz mechanizm działa w miarę poprawnie (a przynajmniej nie wyświetla zbyt widocznych błędów), to nie ma żadnej gwarancji, że nie zacznie w przyszłości, w chwilę po pierwszych modyfikacjach. Przyszłe zmiany uwzględniać mogą przecież nie tylko treść, ale także kolory, szatę graficzną witryny, a nawet menu i podstrony – ważne jest zatem, by każdą z przyszłych zmian uczynić możliwie najłatwiejszą do wykonania. W przeciwnym bowiem razie narazimy się nie tylko na odsądzenie od czci i wiary, ale także reklamacje. Każdą więc stronę projektujmy tak, jakbyśmy robili to z myślą o nas samych. I choć najprawdopodobniej to nie my będziemy ją użytkować, nie znaczy to, że nie my również będziemy ją aktualizować. Zwyczajowo przyjęło się, że każdy projektant stron internetowych udziela gwarancji na działanie skryptu, a potem – z czysto ludzkiej uczciwości – pomaga przy wymaganych modyfikacjach. Pamiętajmy, że teraz zaoszczędzony czas może bardzo dotkliwie odwrócić się przeciw nam w przyszłości – pięć minut pracy mniej teraz zaowocować może dodatkowymi trzema dobami nieustannej roboty w przyszłości. Czy warto? Z pewnością nie.
Za każdym razem, kiedy zamawiamy jakąkolwiek usługę w Internecie, nie możemy mieć pewności, czy wybraliśmy dobrze. Jest tylu różnych usługodawców, że nawet jeżeli chodzi o zaprojektowanie strony internetowej, mamy tysiące możliwości do wyboru. Jak nie zabłądzić w gąszczu ofert i promocji? Sięgnąć po sprawdzoną firmę czy zaufać zdolnemu freelancerowi? Jak założyć stronę najmniejszym możliwie kosztem i jakich dodatkowych opłat się spodziewać? Czego można uniknąć, a co jest niechybną koniecznością? Wreszcie czy postawić na cenę czy na jakość, a może – wręcz przeciwnie – istnieją firmy, które doskonale wykonane strony internetowe oferowałyby po niewysokich cenach? Czy taki kompromis – z wielu punktów widzenia mało opłacalny – jest w ogóle możliwy?
Tak naprawdę, na stronie internetowej nie warto oszczędzać. Inwestycja jest jednokrotna, a jej konsekwencje ujawniają się potem jeszcze przez długi czas. Stąd też, by nie musieć martwić się o kształt witryny w przyszłości, powinniśmy zdecydować się a nieco droższe, ale w zamian za to łatwe w obsłudze rozwiązanie, które pozwoli szybko wprowadzać niezbędne modyfikacje. Najprostsze i najtańsze rozwiązania zazwyczaj nie pozwalają zmienić niczego poza treścią – bez brutalnej ingerencji w kod witryny nie sposób czegokolwiek zrobić, zaś każda najmniejsza nawet ingerencja potrafi trwale uszkodzić kod. Czy warto narażać się na nieprzyjemności podczas każdorazowej próby dokonania aktualizacji? Raczej nie. Stąd też dobrze jest pamiętać o tym, że taniej bardzo rzadko oznacza lepiej. A wnioski wyciągnąć samemu.
Chyba każdy lubi, kiedy na stronie internetowej coś się porusza. To z jednego krańca ekranu na drugi przeskoczy żabka, to po pasku zadań popłynie wieloryb. Menu rozwinie się w najmniej spodziewanym kierunku, a przycisk, który w założeniu wyłączać miał wredną i hałaśliwą reklamę, jak na złość bawi się z nami w chowanego. Super? Ani trochę! Toż to koszmar i zarazem największa zbrodnia, jaką jeden internauta może wyrządzić drugiemu! Tzw. magia wodotrysków kilka lat temu opętała Internet i wydaje się, że apogeum zdążyło już minąć. Tak czy inaczej, wciąż nie brakuje zupełnie zbytecznych ozdobników, które zamiast pomagać, spowalniają jedynie działanie witryny, jej użytkowników doprowadzając do absolutnie zrozumiałego szału.
Wnioski są proste – projektując stronę internetową, oszczędźmy jej potencjalnym odbiorcom konieczności zmagania się z w naszym jedynie mniemaniu pięknymi ozdobnikami. Animacje, wodotryski, fale Dunaju, migające bannery, animowane ikonki, wirtualne maskotki… Na co to komu?! O gustach się nie rozmawia, to prawda. Tak czy inaczej, postarajmy się jednak przygotować witrynę spełniającą powszechnie przyjęte normy społecznej akceptacji. Różowe groszki na seledynowym tle być może komuś się spodobają, ale na pewno – nawet jeżeliby nagle okazały się najmodniejszym hitem sezonu – nie zdobędą sympatii ogółu. A to właśnie o pozytywne odczucia możliwie jak największej grupy ludzi chodzi. Po to projektuje się jak najciekawsze strony internetowe i po to wypełnia się je specjalnie dobraną treścią.